Poród we Francji może się nam, Polkom wydawać czymś nierealnym. Dlaczego? Bo Francuzki w podstawowym pakiecie medycznym dostają wsparcie, o którym w Polsce możemy jedynie pomarzyć.

Mam na imię Julia i od dziesięciu lat mieszkam we Francji. Tutaj urodziłam dwóch synów. Młodszy – Piotr ma 13 miesięcy, a starszy – Lucian 6 lat.

Obie ciąże i porody przeżyłam bez stresu i komplikacji. Opieka zdrowotna przysługująca  kobiecie w ciąży i – co najważniejsze – do roku po porodzie, była dla mnie czymś oczywistym. Po prostu nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej.  Ze zdziwieniem słuchałam opowieści moich mieszkających w Polsce koleżanek, że za położną trzeba płacić, że nie dostały znieczulenia, ze nikt ich o niczym nie informował przed, w trakcie i po.

We Francji do ciąży ma się bardzo ludzkie podejście. Urlop macierzyński trwa 16 tygodni (według mnie stanowczo za krótko). 6 tygodni przed porodem i 10 tygodni po porodzie. W przypadku trudnych fizycznych warunków pracy (np. praca na stojąco), przysługują dodatkowe dwa tygodnie zwolnienia, do wykorzystania przed lub po porodzie.

Kobiety w ciąży zachęcane są do aktywności fizycznej, do kontynuowania uprawianych wcześniej sportów. Ginekolodzy odradzają jedynie dyscypliny dodatkowo obciążające stawy i wywierające nacisk na macicę, czyli na przykład jogging. Od samego początku mówi się i dba o mięśnie dna miednicy.

Mięśnie dna miednicy (lub mięśnie Kegla) po francusku nazywają się po prostu « périnnée ».  Już samo nazewnictwo podświadomie ułatwia rozmowę na ten temat, który w Polsce nie jest niestety jeszcze powszechny.

Chciałabym Wam opowiedzieć, jak temat mięśni dna miednicy wygląda we Francji i jakie informacje oraz opiekę z nim związaną kobieta otrzymuje przed, w trakcie, i – co najważniejsze – po porodzie.

Każda kobieta, absolutnie KAŻDA, od początku ciąży wie, co to jest « périnée », jaką pełni funkcję i jak o « niego » (rodzaj męski 🙂 dbać. Mówi o nim ginekolog podczas pierwszych wizyt oraz położna podczas zajęć w szkole rodzenia, gdzie jedno z sześciu spotkań jest poświęcone tylko tematowi mięśni dna miednicy.

Już w trakcie ciąży kobiety uczulane są, aby przy każdym najmniejszym wysiłku fizycznym i fizjologicznym (kichanie, kaszlenie) napinać mięśnie brzucha. Gest ten ma za zadanie zabezpieczyć mięśnie dna miednicy przed dodatkowym naciskiem. Przy podnoszeniu, kaszleniu, kichaniu należy wciągnąć mocno brzuch do środka, napinając jego mięśnie. Dla każdej kobiety powinno stać się to nawykiem.

Po porodzie, podczas swojego trzydniowego pobytu w szpitalu, zarówno w szpitalach publicznych, jak i w prywatnych klinikach, kobieta zostaje chociaż raz odwiedzona przez położną, która ma za zadanie uświadomić ją, jak będzie wyglądało jej życie po powrocie do domu.

Każda młoda mama otrzymuje teczkę, w której znajdują się:

-broszurki dotyczące firm wypożyczających laktatory (100% refundowane, bez ograniczenia czasowego);

-listę położnych mieszkających w okolicy pacjentki, oraz ich numery telefonów. Dwie wizyty domowe (jeśli kobieta sobie ich życzy) lub w gabinecie zaraz po porodzie, oraz jedna kontrolna na 6-8 miesięcy po porodzie, są refundowane;

-ulotkę fundacji na rzecz karmienia piersią (LLL La Leche Ligue oferuje pomoc telefoniczną 24 godziny na dobę).;

-kontakt do psychologa specjalizującego w pomocy kobietom po porodzie;

ORAZ recepty i skierowania na :

-pigułki antykoncepcyjne, najczęściej  dla kobiet karmiących (wszystkie 100% refundowane);

-wypożyczenie laktatora;

-10-12 OBOWIĄZKOWYCH seansów rehabilitacji mięśni dna miednicy, do wykonania w gabinecie położnej lub fizjoterapeuty, posiadających specjalizację w tej dziedzinie;

-10 seansów rehabilitacji mięśni brzucha (jeśli specjalista po zakończeniu rehabilitacji mięśni dna miednicy uzna to za konieczne).

Rehabilitację mięśni dna miednicy można rozpocząć już 8 tygodni po porodzie. Dopiero po zakończeniu takiej rehabilitacji można powrócić do uprawiania sportu.

Praktykowane są trzy metody:

-metoda manualna

-metoda z zastosowaniem sondy dopochwowej

-metoda « biofeedback »

Pierwsza,  metoda manualna, jest najbardziej popularna i właśnie ją chciałabym szczegółowo opisać. Jeśli u kobiety po porodzie nie została wykryta żadna patologia, metoda ta w zupełności wystarcza, aby doprowadzić dno swojej miednicy do dobrej formy.

Taka rehabilitacja jest rozłożona na 10 do 12 spotkań, w zależności od potrzeb pacjentki. Pierwsze spotkanie polega na szczegółowym wywiadzie z pacjentką, przy pomocy kwestionariusza, w którym pytania dotyczące przeszłości zdrowotnej pacjentki mają na celu określić jej profil i są podstawą do terapii. Pytania te dotyczą ogólnego stanu zdrowia i trybu życia pacjentki (przebyte choroby, przebieg ciąży, również poprzednich, jeśli miały miejsce, tryb pracy, praktyka sportów, choroby w rodzinie).

Następnie położna, lub rehabilitant przeprowadza badanie ginekologiczne, aby ocenić ogólny stan mięśni dna miednicy.

Pierwszy etap polega na wyrobieniu w pacjentce świadomości poszczególnych części zespołu tych mięśni. Na tym etapie wprowadzane są ćwiczenia. Pacjentka, przy pomocy obrazów musi napinać poszczególne mięśnie, wykonując nimi konkretny, zadany ruch. W tym czasie (doświadczona) położna cały czas kontroluje poprawność wykonania ćwiczeń przez pacjentkę, wyczuwając palcami poszczególne napięcia.

Początkowa faza ćwiczeń dotyczy przednich mięśni, przy pęcherzu moczowym oraz u wejścia do pochwy. Każde następne ćwiczenie będzie angażowało coraz głębsze mięśnie. Najpierw boczne w pochwie, aż do zwieracza odbytu. Aby poprawnie wykonać ćwiczenia, pacjentka musi być zrelaksowana i mocno skoncentrowana na zadanych obrazach. Aby mieć pewność co do skuteczności tego typu rehabilitacji, niezbędna jest ręka wykwalifikowanego specjalisty.  Myślę jednak, że nie zaszkodzi wykonywanie ich samodzielnie.

Ćwiczenie 1, 2, i 3, w których pracować będą zewnętrzne mięśnie z grupy mięśni Kegla.

Ćwiczenie 1 :

Mięśnie odpowiedzialne za podtrzymanie pęcherza. Wyobraź sobie, ze od cewki moczowej, w głąb pęcherza (napięcie mięśni podobne do tego, które wykonujemy, kiedy wstrzymujemy się przed oddaniem moczu) idzie trąba powietrzna. Napinaj mięśnie stopniowo, delikatnym « wirowym » ruchem, od ujścia cewki moczowej, w głąb pęcherza. Utrzymaj napięcie licząc do dziesięciu.

Ćwiczenie 2 :

Wyobraźmy sobie, ze nasza pochwa to zamek, do którego wejście zamyka most zwodzony. Napinając odpowiednie mięśnie, od dolnej części pochwy, w stronę łechtaczki, trzeba ten most podnieść. Utrzymać mięśnie w napięciu (nie wstrzymując oddechu) przez 10 sekund.

Ćwiczenie 3 :

Tym razem wejście do zamku zamyka opadająca brama, którą trzeba opuścić, napinając te same mięśnie, lecz w odwrotnym kierunku, czyli od łechtaczki, aż do dołu.

Ćwiczenie 4, w którym stopniowo będziemy angażować mięśnie boczne.

Wyobraź sobie, ze wejście do pochwy zamykane jest dwuskrzydłową bramą. Trzeba zamknąć tę bramę napinając mięśnie od zewnątrz w kierunku środka, mając cały czas na uwadze, ze chodzi o mięśnie znajdujące się najbardziej z przodu.

Ćwiczenie 5:

Wyobraź sobie, ze wnętrze twojej pochwy to tafla morza. Fala idzie raz z lewej strony na prawą, a raz z prawej na lewą. Poprowadź ruch każdej fali, napinając mięśnie stopniowo od prawej strony, do lewej i odwrotnie.

Ćwiczenie 6 :

Wyobraź sobie, ze cewka moczowa i zwieracz odbytu połączone są liną przebiegającą przez środek pochwy. Ciągnij tę linę przy pomocy mięśni, z jednego punktu (cewka moczowa), do drugiego (zwieracz odbytu), spinając na koniec jak najmocniej mięśnie odbytnicy.

Mam nadzieję, ze ten krótki artykuł będzie dla Was pomocny.

Pozdrawiam,

Julia

Zajrzyj również do naszych propozycji ćwiczeń wzmacniających mięśnie dna miednicy.