Spoglądanie w lustro w pierwszych tygodniach po urodzeniu się mojego syna nie należało do przyjemnych. Dla lepszego samopoczucia starałam się to robić jak najrzadziej, ale widziałam że nieuchronnie zbliża się czas, kiedy będę się musiała wziąć za siebie… i będzie mi potrzeba sporo samozaparcia. Czy wystarczy mi siły woli na regularne ćwiczenia i dietę (gdy przy dwójce dzieci i pracy zawodowej czasem ledwo starcza na przeżycie ;)?

Problem siły woli zainteresował również badacza Waltera Mischela (tyle, że w odniesieniu do przedszkolaków). W latach 60. XX w. przeprowadził on słynny Marschmallow test. Sytuacja miała miejsce w przyuniwersyteckim przedszkolu, gdzie maluchy dostały mniej więcej następującą instrukcję: „Masz tu piankę i dzwonek. Możesz ją zjeść w każdej chwili, naciśnij tylko na dzwonek.  Ale jeśli powstrzymasz się przed jej zjedzeniem do mojego powrotu – dostaniesz drugą.”

Badanie było wielokrotnie replikowane, a jeśli jesteście ciekawe reakcji dzieci w jednej z jego współczesnych wersji, możecie obejrzeć ten film:

 

Około 30% dzieci udało się przetrwać trudne 15 do 20 minut oczekiwania na powrót eksperymentatora i mogły cieszyć się swoją podwójną nagrodą – odroczyły gratyfikację. Niespodziewanie umiejętność ta stała się świetnym predykatorem ich dalszych życiowych sukcesów. Po latach Mischel sprawdził, jak badane maluchy sobie radzą. Oto co odkrył: w wieku 27-32 lat badani, którzy dłużej czekali na nagrodę odznaczali się niższym wskaźnikiem masy ciała BMI i większym poczuciem własnej wartości, lepiej radzili sobie z frustracją i stresem. W wieku średnim badania neuroobrazowe ujawniały wyraźnie odmienną aktywność okolic mózgu łączonych z uzależnieniem i otyłością.

Czy to odznacza, że umiejętność odraczania gratyfikacji jest z góry zapisana w naszym mózgu? Współczesne badania pokazują, że nasze zdolności do panowania nad swoimi impulsami, emocjami i skłonnościami mogą być kształtowane i rozwijane.

Cielesna rezerwa siły woli

Chcąc wrócić do formy i znów czuć się dobrze w swojej skórze (ale też dlatego, że postanowiłam napisać poradnik z zakresu automotywacji) zaczęłam studiować literaturę w poszukiwaniu względnie szybkich, nieskomplikowanych i skutecznych metod wzmacniania silnej woli. Podzielę się z Wami swoim odkryciem, które już przetestowałam na sobie z dobrym skutkiem (więcej na ten temat możecie przeczytać w mojej książce Automotywacja. Odkryj w sobie siłę do działania).

Mało kto (pewnie poza lekarzami) słyszał o zmienności rytmu zatokowego. W największym skrócie – nasze serce raz przyspiesza (gdy robimy wdech), a raz zwalnia (podczas wydechu). Zmienność rytmu zatokowego to powtarzające się cyklicznie występowanie tych różnic, co pokazuje zapis EKG. Gdy doświadczamy stresu nasze serce przyspiesza, tętno się zwiększa, a zmienność rytmu zatokowego zmniejsza. Gdy skutecznie sprawujemy kontrolę nad naszym życiem tętno spada, a zmienność rytmu zatokowego zwiększa się. Badania nad związkiem między zmiennością rytmu a samokontrolą są tak obiecujące, że naukowcy nazwali ją „cielesną rezerwą siły woli”.

A teraz najlepsza wiadomość – tę cudowną zmienność można zwiększać poprzez zwolnienie rytmu oddychania do 4-6 oddechów na minutę. Następnym razem, gdy w trakcie diety będzie na ciebie zalotnie zerkał kawałek ciasta, gdy poczujesz, że zaraz nakrzyczysz na dziecko (lub kogokolwiek innego), gdy poczujesz, że ogarnia cię niemoc tuż przed rozpoczęciem treningu – zwolnij oddech do 10-15 sekund i rób tak przez kilka minut. Ćwicz za każdym razem, gdy poczujesz, że twoja moc się wyczerpuje.

Oczywiście metoda ta jest doraźna i nie zastąpi regularnego treningu “mięśnia samokontroli”, czy też dobrze przeprowadzonej i utrwalonej zmiany. Ale od czego trzeba zacząć, prawda? 😉

automotywacja_3