” Człowiek rodzi się z określonym zespołem genów. Jedne z nich warunkują podatność na choroby, a inne przed nimi chronią. Sztuka polega na tym, by pobudzać te drugie. TERAZ TO MOŻLIWE dzięki testom (nazwa firmy) i ich interpretacji wykonanej przez SPECJALISTÓW. To narzędzie pozwalające stworzyć SPERSONALIZOWANY PLAN ŻYWIENIOWY i ułożyć ZDROWĄ DIETĘ na podstawie różnorodnych informacji zapisanych w naszym kodzie genetycznym, a także dzięki analizie wzajemnego wpływu genów na siebie. Kod ten oraz relacje genów są UNIKALNE DLA KAŻDEGO CZŁOWIEKA.”

Wow! Chwyta za serce? To jest część opisu oferty jednej z firm na rynku, która specjalizuje się w wykonywaniu testów genetycznych na podstawie, których układają dietę zgodną z Twoim kodem genetycznym. Firmy oferujące tego typu rozwiązania gwarantują rewelacyjne efekty w odchudzaniu, zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym i ogólną poprawę samopoczucia.

Wszystko fajnie tylko cena trochę wysoka, jeżeli masz do wydania 3500zł to możesz zrobić taki komplet badań, ale czy faktycznie warto? Moim zdaniem nie. Osobiście uważam, że jest prostszy i dużo tańszy sposób by dowiedzieć się nieco o swoich uwarunkowaniach genetycznych i zagrożeniach z tym związanych.

Wystarczy, że umiesz słuchać swojego organizmu i utrzymujesz na tyle przyjazne stosunki z rodziną, że wiesz co u nich słychać. Przyjrzyjmy się najpierw idei diety zgodnej z DNA.

O kodzie genetycznym człowieka wiemy coraz więcej ale wciąż jest mnóstwo niewiadomych. W ostatnich latach jak szalone rozwijają się takie dziedziny genetyki jak nutrigenomika i nutrigenetyka zajmujące się w dużym uproszczeniu relacją miedzy składnikami żywności/sposobem żywnienia a genami.

W naszym DNA zapisany jest ogrom informacji, w tym te związane m.in. z właściwościami metabolizmu, podatnością na choroby cywilizacyjne czy nietolerancją niektórych składników pokarmowych. Faktycznie dzięki testom genetycznym możemy uzyskać konkretne informacje o wyżej wymienionych aspektach.

Dzięki badaniom genetycznym możemy ustalić m.in.:

  • zdolnośc metabolizowania tłuszczów i węglowodanów – jedni radzą sobie lepiej z utylizacją kwasów tłuszczowych i będą lepiej tolerować większe ilości tłuszczu w diecie (nie przełoży im się to tak szybko na zaburzenia lipidowe) a inni będą sobie z tym radzić gorzej. Czy ta wiedza coś to zmienia? Dostaniesz jakieś specjalne, unikalne zalecenia? Raczej nie, dobry specjalista dietetyk będzie się kierował aktualnym stanem wiedzy w sprawie ilości i jakości tłuszczu w diecie (od 15% – 30% całkowitej energetyczności diety). A co z węglowodanami? Czy faktycznie są ludzie, którzy gorzej sobie z nimi radzą (oprócz cukrzyków z wiadomych względów)? To zależy… Istnieje takie wyświechtane powiedzonko: węgle tuczą! Może i tuczą jeśli pochodzą z wysokoprzetworzonej żywności (słodycze, słodkie napoje, jasne pieczywo, makarony itp.) i są zjadane w nadmiarze. Przy dobrze skomponowanej, niskoprzetworzonej diecie można wsuwać spore ilości “węgli” i nie będzie to miało negatywnego wpływu na sylwetkę czego najlepszym przykładem są chociażby wegetarianie czy veganie.
  • metabolizm folianów i homocysteiny – faktycznie są osoby, które mają genetycznie obniżoną zdolność przyswajania folianów i muszą sporą ilośc dostarczać wraz z dietą. Patrząc jednak na aktualne zalecenia dietetyków to w zasadzie niezależnie od skłonności genetycznych i tak zaleca się duże spożycie folianów w postaci ciemnozielonych warzyw liściastych. Kobiety w okresie reprodukcyjnym dodatkowo powinny uwzględnić suplementację tym składnikiem. Czyli znów jeśli zastosujesz się do ogólnych wytycznych będzie dobrze i testy nie są Ci potrzebne.
  • metabolizm wit. D – nawet jeżeli masz genetycznie obniżoną zdolność metabolizmu tej witaminy (nie mówimy tu o ciężkich mutacjach, które zapewne wyszłyby na jaw we wczesnym dzieciństwie) to i tak zapewne zastosujesz się do aktualnych zaleceń dietetyków (suplementacja od września do kwietnia w ilości 800 –   2000 IU ). To wystarczające rozwiązanie.
  • nietoleranację laktozy – powinnaś sama to szybko odkryć Sherlocku;) Jeżeli po mleku masz wzdęcia, biegunkę czy ogónie odczuwasz dyskomfort w brzuchu spodziewaj się, że może to być nietolerancja laktozy – test genetyczny możesz pominąć 😉
  • wrażliwośc na kofeinę – to raczej też jesteś w stanie wykryć sama monitorując swoje samopoczucie bo kawie, osoby przewrażliwione zazwyczaj intuicyjnie unikają kawy czy innych napojów z kofeiną.
  • predyspozycje do celiakii – jeśli chodzi o tę jednostkę chorobową to testy genetyczne mówią tylko o ewentualnej skłonności ale ostatecznie nie potwierdzają diagnozy. Jeżeli chcesz wykluczyć u siebie celiakię zrób w tym kierunku rekomendowane badania i tyle. Na podstawie jedynie badań genetycznych nie powinno się wykluczać glutenu z diety.
  • zdolność antyoksydacyjną – podobnie jak w przypadku folianów czy wit. D i tak zaleca się spożywanie dużej ilości antyosksydantów z naturalnych źródeł (przede wszystkim kolorowe warzywa i owoce), nie poleca się antyoskydantów w postaci suplementów. Trzymaj się ogólnych zaleceń dietetycznych a opóźnisz procesy starzenia i zaoszczędzisz trochę pieniędzy.

A co z chorobami cywilizacyjnymi? Zrób wywiad rodzinny, dowiedz się na co chorowali/chorują Twoi najbliżsi i już wiesz co może Ci grozić w przyszłości. Podziel się tą wiedzą z wykwalifikowanym dietetykiem a on już będzie wiedział jak Ci pomóc.

Reasumując? Oczywiście możesz zrobić testy genetyczne, bo żaden sposób nie podważam ich wiarygodności. Uważam jednak, że dieta oparta na analizie testu genetycznego nie będzię wcale lepsza od diety ułożonej przez wykwalifikowanego dietetyka, który na postawie szczegółowego wywiadu żywieniowego oraz aktualnego stanu wiedzy stworzy dopasowany do nas plan żywienia.

Dużo zdrowia!

Dorota Godzina