O totalnym biegowym zakochaniu i o obieganiu w ciąży opowiada Katarzyna Żbikowska-Jusis: autorka książki „Kobieta w biegu”, redaktor naczelna serwisu o bieganiu dla kobiet www.biegaczki.pl

Moment, w którym kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży to wielkie wydarzenie w życiu każdej kobiety. Tym bardziej jeśli kobieta jest bardzo aktywna i nie do końca przekonana, że to akurat moment idealny na „projekt” zwany dzieckiem. Przerażenie to pierwsze uczucie jakie mnie ogarnęło kiedy zobaczyłam na teście ciążowym dwie różowe kreseczki. Oczywiście, miałam świadomość, że ten dzień może nadejść; byłam ponad rok mężatką i ustaliliśmy z mężem, że będzie co ma być. Jednak nigdy nie byłam jedną z tych kobiet, które marzą o macierzyństwie od momentu, w którym wyrosną z zabawy lalkami. W zasadzie to ja się mało tymi lalkami bawiłam, bo wolałam skakać w gumę i biegać z chłopakami po drzewach kolekcjonując siniaki…

Pierwsze dziecko – portal o bieganiu

Kiedy zaszłam w ciążę byłam biegaczką z ponad 10-o letnim stażem  i absolutnie nie potrafiłam sobie wyobrazić życia bez sportu. W zupełnie naturalny sposób zatem pierwszym działaniem, którego się podjęłam było poszukiwanie informacji o bieganiu w ciąży.  Dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze te kilka lat temu nie było wielu danych na ten temat w języku polskim, dlatego zaczęłam przekopywać Internet w poszukiwaniu anglojęzycznych i hiszpańskojęzycznych publikacji. Zaczęłam też pisać na ten temat korzystając ze świeżo zdobytej wiedzy uzupełnionej o fachowe porady mojej pani ginekolog. W ten oto sposób moja córka stała się inspiracją do przyszłej działalności zanim jeszcze pojawiła się na świecie! Biegałam do 8 miesiąca ciąży, a w ostatnim zamieniłam bieganie na orbitreka. W międzyczasie powstała strona internetowa o bieganiu dla kobiet, którą wkrótce potem udało się przekształcić w serwis informacyjny dla biegaczek – www.biegaczki.pl.

Ultramaratony

 Kiedy córka pojawiła się na świecie byłam szczęśliwa, nie tylko tak jak szczęśliwa jest młoda mama. Byłam też szczęśliwa, że mogę wrócić na biegowe ścieżki bez balastu w postaci brzucha.  Czułam, że moja wielka biegowa przygoda  dopiero się zacznie. I faktycznie – przed ciążą przez 10 lat przebiegłam 2 maratony; po urodzeniu córeczki  w ciągu 4 lat już 8 razy pokonałam dystans maratoński , a dwa lata temu zaczęłam startować w górskich biegach ultra. Bycie mamą inspiruje – chcę być wzorem dla mojej córki, ale przede wszystkim chcę być też sobą. Po porodzie potrzebowałam tego czasu dla siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Każda mama wie jak wyglądają pierwsze miesiące opieki nad dzieckiem. Miłość – to jedno, ale zmęczenie, stres, powtarzalność wciąż tych samych czynności i brak czasu nawet na swobodne pójście do toalety – to wszystko bywa bardzo frustrujące. Dlatego zawsze zachęcam młode mamy, żeby zrobiły coś dla siebie. Wyszły z domu, zamknęły za sobą drzwi na godzinę dziennie, zaangażowały partnera i odetchnęły pełną piersią. To dodaje siły, przywraca równowagę, uśmiech i sprawia, że jesteśmy po prostu lepszymi mamami! Bieganie jest idealną odskocznią. Zakładam buty, wychodzę z domu i biegnę przed siebie  –  maksymalna efektywność i wykorzystanie czasu. Pokonanie maratonu to zawsze wielka satysfakcja; świadomość, że TO zrobiłam, że się nie poddałam i że mogę wszystko. Ten sport sprawia, że kobiety stają się silniejsze. Kiedy córka miała 2 latka pojechałam pierwszy raz na maraton w góry. Zakochałam się w tym i tak już zostało. Widoki, przyroda, górski szlak i człowiek sam ze swoimi słabościami.

 Książka „Kobieta w biegu”

 Skąd pomysł na książkę? Tak naprawdę miałam ją w głowie już od dłuższego czasu. Ostateczna inspiracja przyszła jednak kiedy przebiegłam mój pierwszy ultramaraton: stukilometrowy Bieg 7 Dolin w Beskidach w 2014 roku. Miałam coś do powiedzenia młodym mamom, które narzekają, że nie mają „swojego życia”, nie mają na nic czasu, nic nie robią dla siebie. Takich kobiet jest mnóstwo. Chciałam im powiedzieć,  że można, że da się być mamą, pracować i mieć swoją pasję. Że to nie domena celebrytek, które mają górę pieniędzy i „panią od wszystkiego”. Można być zwykłą kobietą i robić naprawdę fajne rzeczy. Tak powstała „Kobieta w biegu”. Wróciły wspomnienia z moich kilkunastu lat biegania i niejako przy okazji pisania tej książki uświadomiłam sobie jak wiele elementów mojego życia zmieniło się właśnie dzięki bieganiu. Tym też chciałam się podzielić mając nadzieję, że być może uda mi się kogoś zainspirować. Listy, które dostałam i nadal dostaję od czytelniczek utwierdzają mnie w przekonaniu, że to się udało. I to jest najpiękniejsza nagroda.

010 Bieg Ulica Piotrkowska Dzien Mamy 2012