Rozejście mięśnia prostego brzucha… moje osobiste doświadczenia.

UWAGA! To jest tekst mocno osobisty 🙂

Drogie mamy, dużo się mówi o aktywności fizycznej w ciąży i o powrocie do formy po ciąży. W sieci można się natknąć na wiele treningów, programów czy wyzwań pomagających zrzucić zbędne kilogramy po ciąży… Ale wierzcie mi, że jest duży odsetek mam, którym będzie trudno wrócić do formy sprzed ciąży. I nie mówię tutaj o nadprogramowych kilogramach czy rozstępach na udach, brzuchu – myślę o przypadkach rozejścia mięśnia prostego brzucha czy przepuklinie kresy białej.
Często moje klientki przychodzą do mnie z tym problemem pytając co z tym robić? Czy wiem coś na ten temat…? No cóż wiem wiele gdyż… sama po dwóch ciążach mam przepuklinę kresy białej!

Jestem instruktorką fitness i metody pilates, moje ciało jest wysportowane, po każdej ciąży dzięki odpowiednim ćwiczeniom i karmieniu piersią w błyskawicznym tempie wracałam do formy. A jednak brzuch miałam długo „wydęty” – nienaturalnie zdeformowany i dopiero około trzech lat po pierwszej ciąży mogłam śmiało założyć na plażę kostium dwuczęściowy. Jednak stan skóry po ciąży nigdy do końca nie wrócił do swej elastyczności… No cóż… Żal był ogromny. Poza tym jako instruktorka fitness przeżywałam to podwójnie ale… radość z maluszka ponad wszystko.

Dlaczego tak się stało? Jestem kobietą drobnej budowy (i to bardzo!) a dzieciaczki w momencie narodzin były duże (ok. 3600) jak na moje gabaryty. Dodatkowo w pierwszej ciąży miałam wielowodzie więc macica miała prawo rozrosnąć się do pokaźnych rozmiarów i tym samym rozepchnąć mój mięsień prosty brzucha za mocno i za szybko. Po porodzie dzięki mozolnym ćwiczeniom mięsień się wygładził, wysmuklił ale z góry uprzedzam – to nie przychodzi łatwo…. 🙂
Po drugiej ciąży niestety kondycja skóry była w bardziej opłakanym stanie a mięśnie niestety po roku pracy nie wróciły na „swoje miejsce” Cóż wtedy czeka? Niestety…. operacja!

brzuch Agaty

foto: Brzuch Agaty – Rozejście mięśnia prostego brzucha.

I tu zaczyna się droga przez mękę… Drogie Panie przygotujcie się na ciężką walkę gdyż…. rozejście mięśnia prostego brzucha nie zagraża twemu życiu ale może doprowadzić do przepukliny brzusznej , być przyczyną mocnych bólów kręgosłupa a w perspektywie lat (20-30) być przyczyną wielu nieprzyjemnych schorzeń natury kobiecej… Jednak dla NFZ-u żaden z tych powodów nie jest wystarczająco ważny by zoperować brzuch w ramach refundacji. Każda rozsądna osoba oczywiście chciałaby połączyć tą operację z plastyką brzucha ale NFZ twierdzi, że niestety kobiecie po porodzie taka operacja się nie należy!!!!!!
Próbowałam w ramach refundacji NFZ skorzystać z usług przychodni Chirurgi Plastycznej i dowiedziałam się, że cytuje: „ W czym wg Pani tkwi problem? Przecież jest ok”
OK? Wierzcie mi jest daleko od “OK” a podejrzewam, że ten sam lekarz w prywatnej przychodni już by mi roztoczył wizje operacji i jak pięknie będę wyglądać po….
Dowiedziałam się , że plastyka brzucha w ramach NFZ polega tylko na rekonstrukcji powłok brzusznych dla osób otyłych po zrzuceniu masy ciała czyli wniosek lepiej utyć potem schudnąć i….. CO ZA BZDURA!!!! Czyli fit – szczupakom takim jak ja się już nie należy….
Wspomniałam o plastyce brzucha w prywatnej klinice. Owszem, można sobie na to pozwolić, koszt – 16 tys zł. Nie każdego stać….

W końcu na swojej krętej drodze poszukiwań spotkałam chirurga, który pełny empatii rozumie mój problem. Między słowami wyraził podobną opinię jak ja na temat chirurgii plastycznej w Polsce, jednak w ramach swoich możliwości (tj. usług refundowanych przez NFZ) może wykonać mi klasyczne cięcie od mostka po spojenie łonowe wzdłuż brzucha, bez żadnej plastyki z blizną na pamiątkę…

Próżność kobieca stawia zdecydowane veto jednak racjonalizm mi mówi: operuj się, wracaj do pracy i rób z powrotem takie cuda z swym ciałem na sali fitness jak kiedyś.
Bo ja tęsknie za swym ciałem, za funkcjonalnością, za możliwościami jakie me ciało posiada. Szlag mnie trafia kiedy na mojej drodze stanęły ograniczenia (medyczne!) których nie mogłam pokonać.
Wnioski?
Jest ich wiele!
Usługi w ramach NFZ są nadal w naszym kraju na nędznym poziomie a stawianie pacjenta w pozycji prosząco/błagającej żenujące i nie do przyjęcia jak dla mnie! Podejście urzędników i lekarzy –

” Mamo, radź sobie sama woła o pomstę do nieba”! 

Denerwują mnie liczne akcje w stylu bikini, wakacje itp. Czasami po ciążach dzieją się z naszym ciałem rzeczy na które nie mamy wpływu ani kontroli, nauczmy się to akceptować – nie postrzegajmy się przez pryzmat mam-celebrytek, modelek, piosenkarek czy aktorek. Każda z nas jest inna, nie generalizujmy a plotkarskie gazetki wyrzućmy do kosza!
Każdą z mam gorąco zachęcam do aktywności w ciąży i szybkiego powrotu do ćwiczeń po porodzie ale Z GŁOWĄ!!!!!
Pamiętajcie, jeżeli cokolwiek wzbudzi wasz niepokój, jeżeli obserwując swoje ciało masz wątpliwości – idź do specjalisty. To nie tak, że po porodzie nic nie możesz robić wręcz odwrotnie – pod opieką specjalisty najlepsze efekty pracy możesz uzyskać właśnie w okresie połogu!
Oczywiście, radość z macierzyństwa zawsze ponad wszystko 🙂

Może z biegiem czasu coś się zmieni, może rehabilitacja połogowa w końcu zacznie być postrzegana jako ważne ogniwo zdrowia kobiety-matki, może ciało kobiety przestanie być traktowane mocno przedmiotowo a my mamy zaczniemy mieć więcej wyrozumiałości dla naszej cielesności. Może kiedyś chirurga plastyczna przestanie być traktowana jak usługa dla wybrańców – bo przecież w takich przypadkach jak mój nie chodzi o wycięcie pieprzyka, który nam przeszkadza czy korektę odstających uszu…. My mamy, chcemy się sobie podobać, chcemy być zdrowe i chcemy być fit.

Brzuch po ciąży? Moje zmartwienie!
I wszystkim specjalistom, którzy mówią “to nie nie wyjdzie, tak nie można czy to się nie uda” – mówię DOŚĆ! Nie rzucajcie nam-matkom wciąż kłód pod nogi! Lepiej uświadamiajcie swe pacjentki jak niwelować różne schorzenia które mogą być następstwem ciąży (pamiętaj, że nie muszą!), pomagajcie nam wracać do zdrowia i zaufajcie w profilaktykę!

Agata

p.s. Jestem już po operacji, przede mną trzy miesiące zakazu dźwigania i oszczędzania się. Pobyt w szpitalu i całą pełną profesjonalizmu opiekę personelu medycznego wspominam bardzo miło. I okazało się, że jednak szczęśliwa gwiazda mi przyświeca gdyż w trakcie operacji lekarze podjęli próbę zszycia mięśnia poprzez cięcie poprzeczne a nie pionowe, dlatego piszę epilog mej historii jako szczęśliwa posiadaczka blizny od kolca do kolca biodrowego (mam wielki uśmiech na brzuchu;). Jestem w trakcie procesu rehabilitacji/mobilizacji/ blizny i wierzę, że z nowym rokiem wrócę na salę fitness aby dzielnie ćwiczyć z moimi cudownymi klientkami 🙂

foto główne: Agata w ciąży (foto własne)