Wiele kobiet odczuwa pewien dyskomfort w ostatnich dniach cyklu menstruacyjnego, czyli przed miesiączką (napięcie przedmiesiączkowe). Zaburzenia te mogą wpływać na jakość życia i ograniczać normalne funkcjonowanie.

Spowodowane jest to zespołem PMS, który charakteryzuje się łagodnymi mniej lub bardziej manifestacjami fizycznymi, lub psychicznymi, cyklicznie powtarzającymi się i z występującymi okresami bezobjawowymi przez co najmniej tydzień po menstruacji.

2/3 kobiety odczuwa napięcie przedmiesiączkowe z mniejszą lub większą siłą, z czego 30% doświadcza dolegliwości tak silnych, że należy już mówić o zespole napięcia przedmiesiączkowego. Najczęściej dotyka on kobiety po 30 roku życia, chociaż wydawało się, że dotyczy on przede wszystkim nastolatek. 1 na 5 kobiet potrzebuje leczenia i ani status ekonomiczny, ani pochodzenie nie mają na to wpływu.

Objawy PMS dotyczą dolegliwości psychicznych i fizycznych i wygląda na to, że przyczyna ich leży w zmianach hormonalnych oraz „biochemii mózgu” w trakcie cyklu menstruacyjnego. Odżywianie, poziom aktywności fizycznej czy stres mogą wpływać na nasilenie się tych symptomów.

Napięcie przedmiesiączkowe: o jakich symptomach mowa?

Na obecną chwilę jest ich opisanych ponad 150 i schematycznie można je podzielić na dwie duże grupy: objawy fizyczne i neuropsychiczne.
Do fizycznych najczęściej spotykanych można zaliczyć dolegliwości bólowe w okolicy piersi, czyli mastalgię, a także bóle podbrzusza połączone ze wzdęciami i często zaparciami, a nawet przybieraniem na wadze o 3-4 kg. Często towarzyszą im zmiany
skórne w postaci trądziku, a także zapalenie pęcherza.
Objawy neuropsychiczne są bardzo zróżnicowane od błahych jak wahania nastroju do cięższych zaburzeń behawioralnych. Większość kobiet obserwuje zmiany nastroju w trakcie trwania cyklu takie jak: rozdrażnienie, niepokój, a nawet syndromy depresji, które nasilają się w okresie przed owulacją, a także nerwowość, a nawet lekka agresja. Pesymizm, smutek, płaczliwość, czarne myśli to szeroki przekrój chwiejności emocjonalnej.

Przyczyna PMS nie jest jeszcze dokładnie określona, ale podejrzewa się związek z hormonami takimi jak estrogen i progesteron, a także z neurotransmiterami – zwłaszcza serotoniną, a także innymi substancjami endogennymi jak prostaglangyny.

Ponadto niektóre elementy odżywcze mogą mieć wpływ na fizjopatologię PMS.
Niedobory wapnia, magnezu, manganu, witamin z gr B, witaminy E oraz kwasu linolowego. Ponadto zbyt duża ilość cukru, nadmiar kofeiny lub alkoholu mogą stanowić czynnik zaostrzający objawy PMS. Ważnym czynnikiem jest też stres, który może przyczyniać się do wystąpienia nasilonych objawów.

Napięcie przedmiesiączkowe: jak sobie z tym radzić?

Leczenie zespołu PMS jest dość sporne w świetle silnego efekty placebo obserwowanego w badaniach klinicznych. Jedną z metod jest leczenie hormonalne, które ma na celu zmniejszenie wahań hormonalnych w cyklu lub nawet zatrzymanie owulacji. Zdarzają się też przypadki stosowania leków psychotropowych.

Odmienną zaś metodą, którą rekomenduję, jest włączenie działań z obszaru mikroodyżwiania i fitoterapii.

Tu warto zwrócić uwagę na oleje bogate w kwasgamma-linolenowy takich jak olej z wiesiołka lub ogórecznika, które mogą wpłynąć na przywrócenie równowagi prostaglandyn. W rzeczywistości zdarza się, że u osób z zespołem PMS enzymdelta6-desaturaza nie pracuje prawidłowo i w błonach komórkowych nie ma wystarczającej ilości kwasówgamma-linolenowego idihomo-gamma-linolenowego.
Zaburzenia na poziomie desaturaz mogą być genetyczne, ale też mogą być spowodowane deficytemko-faktorów enzymatycznych takich jak: żelazo, magnez czy witamina B3. W tym wypadku prawidłowe mikroodżywianie to podstawa. Ponadto badania pokazują też związek z dietą bogatą w wapń i witaminę D a zmniejszeniem objawów PMS.
Ponadto tryptofan (słynne dwie kostki gorzkiej czekolady o 17) wpływa na poprawę samopoczucia z racji na jego istotną rolę w procesie wytwarzania serotoniny, która jak wiemy, jest hormonem szczęścia. Pomocne będą też niektóre rośliny np. niepokalanek pospolity z racji na działanie anty-prolaktynowe. Wystarczy zalać susz wrzątkiem, odstawić na 20 minut, odcedzić i pić pół szklanki 2-3 razy dziennie.
Podobnie z suszem z tzw. złota Indian, czyli oczarem wirginijskim.

Miła niespodzianka dla lubiących czerwone wino jest taka, że w niewielkiej ilości może też zmniejszyć dolegliwości PMS. Ważne jednak by pamiętać o unikaniu cukru, kawy, dużej ilości alkoholu, dużej ilości soli przed końcem ostatnich dni cyklu i nie zapominać o regularnej aktywności.

Zobacz również:

Seks po porodzie naturalnym – co powinnaś wiedzieć?

Bolesne współżycie po porodzie? Jak sobie pomóc.

Karm i ćwicz – hormony sprzyjające laktacji.