Od paru lat czuję, jak moje wyczekane i ulubione Święta bledną. Głowimy się nad prezentami, a każdy pomysł wydaje się powtarzalny i nudny. Dzieci moje i sąsiadów nie wiedzą, co jeszcze mogą wymyślić, bo dziadkowie, wujkowie i ciocie regularnie dostarczają nowości ze sklepu z zabawkami. Sami wiecie, że protesty rodziców są bezskuteczne w walce z nawykiem “nie przyjdę do wnuka z pustymi rękami”.
Mikołajki, które wspominam czule z własnego dzieciństwa to było wyjątkowe wydarzenie! Tymczasem moje dzieci w tym roku najbardziej ucieszyły się z… Mikołajów z czekolady, bo to coś, czego po prostu nie dostają na co dzień. Pozostałe prezenty, które były w bucikach… cóż… wypadły blado w porównaniu do tego, co dostały poprzedniego dnia od naszych gości.
Moja córka nawet nie napisała w tym roku listu bo przez ostatnie tygodnie ciągle coś dostaje (urodziny, Mikołajki, babcia, przedszkole, imprezy świąteczne…) i właściwie wszystkie jej zachcianki już zostały zrealizowane…
Wczoraj byłam świadkiem rozmowy dwóch babć w kolejce w supermarkecie. Obie żaliły się jedna przez drugą, że chcą kupić coś wnuczkom, ale nie wiedzą co, bo dzieci mają wszystko. Nic ich nie cieszy!
I rzeczywiście, pomimo rozlicznych rankingów superprezentów dla 2,3,4 latków nie byłam w stanie znaleźć czegoś, co byłoby wartościowe i rozradowało buzie dzieci na dłużej niż kilka godzin, a tym bardziej czegoś, co przywołałoby “magię świąt” i nadało tym świątecznym chwilom wyjątkowości…

W tych poszukiwaniach wpadłam w końcu na pomysł. Tym, czego najbardziej nam wszystkim brakuje jest.. czas. Dlatego Mąż dostanie Wyłącznie-Męski-Wyjazd na kilka dni na wiosnę (zgoda na piśmie! ;)) a dzieci Tydzień-Mamy-Bez-Komputera.
Już teraz donoszę wszem i wobec, że NIC przez ten tydzień nie robię: nie zajrzę na żadną stronę, nie odpowiem na maile, nie poprawiam tekstów po nocach.

ŚWIĘTY MIKOŁAJU NIE CHCĘ NICZEGO INNEGO NA ŚWIĘTA!

Czas na przytulanie!
I Wam też najserdeczniej życzę czasu dla siebie i bliskich!

Wszystkiego dobrego!