Zanim przyjechałam do Warszawy moje życie było poukładane, miałam swoją firmę i byłam świeżą mężatką mieszkającą w Krakowie. Jednakże taka sielanka nie trwała długo, mąż dostał z pracy przeniesienie do Stolicy.

Wspólnie postanowiliśmy rozpocząć wszystko od zera, czyli w moim przypadku szukać pracy, a wspólnie mieszkania, znajomych, przyjaciół i poznawać od podszewki miasto, aby się w nim nie zgubić.

Duże wyzwanie – ale my ludzie z gór lubimy adrenalinę, nowe doświadczenia.

W miarę szybko znalazłam pracę w prywatnej szkole jako nauczyciel wychowania fizycznego,  życie nabierało rozpędu 3 razy przeprowadzaliśmy się zanim osiedliliśmy się na stałe. Po roku mieszkania w Warszawie zaczęliśmy się starać o dziecko. Wszystko jakoś zaczęło się układać, mieliśmy swoje mieszkanie, zaszłam w ciążę, poznaliśmy dużo ciekawych i wspaniałych ludzi, jedynie nie miałam satysfakcji ze swojej pracy. Postanowiłam odejść ze szkolnictwa i to nie ze względów finansowych, tylko praca w szkole to ciężki chleb. Kto miał/ma styczność z tym tematem ten wie.

Zaczęłam zastanawiać się co dalej, im częściej spotykaliśmy się z różnym towarzystwem, tym większy miałam mętlik w głowie. Troszkę zazdrościłam ludziom, którzy robili karierę zawodową, awansowali, mieli bagaż doświadczeń zawodowych. W mojej głowie powstawały różne pomysły: może pójdę na jakieś studia, a może porobię dodatkowe kursy, a może zostanę kosmetyczką, a może pójdę na kasę do supermarketu. Jak w życiu prywatnym było poukładane (bo urodziła się Lenka), tak w życiu zawodowym było do bani.

Bardzo szybko udało mi się wrócić do formy po ciąży, dostawałam mnóstwo informacji zwrotnych i zapytań co robiłam, że teraz wyglądam lepiej niż wcześniej. Odpowiadałam – w ciąży ćwiczyłam, biegałam, nie objadałam się i teraz kilka dni po rozwiązaniu robię to samo, a że jestem instruktorem fitness, trenerem personalnym i skończyłam kurs dietetyki, to miałam pojęcie jak się za to zabrać. Im częściej koleżanki pytały mnie, co mają robić, aby wyglądać tak samo, tym szybciej pojawiła mi się myśl – jest nisza na rynku w tym temacie, muszę się za to zabrać. Dodatkowo przekonały mnie słowa pewnego znajomego: “Ania,, czy Ty naprawdę chcesz siedzieć za biurkiem i klepać w klawiaturę, czy chcesz robić to co kochasz, czyli sport?”.

I tak oto  połączyłam 2 w 1, stworzyłam pierwszy w Polsce program umożliwiający powrót do formy po porodzie (3 miesięczny) Be Fit Mom. Opierając się na tym  programie prowadzę zajęcia dla mam na Polach Mokotowskich. Poprzez swoją aktywność sportową mam nadzieję, że zarażam, motywuję i inspiruję inne mamy. Wszystko opisuję i wrzucam na FB i na stronę fitmom.pl

Podsumowując, jestem przede wszystkim mamą i żoną, ale także kobietą zdyscyplinowaną, dążącą do celu mimo przeszkód, kochającą narty, tenis i pływanie, potrafiącą zostawić czasem dzieci, żeby zrobić coś dla siebie, bo jeżeli dbasz o swoje zdrowie, trenujesz wówczas inwestujesz w przyszłość, a twoją i moją przyszłością są nasze dzieci.

Autor tekstu: Ania Dziedzic