Umiesz grać na instrumencie? Ja nie potrafię, ale zachwycam się, kiedy ktoś gra. Zadziwiają mnie harmonijne, płynne dźwięki fortepianu, skrzypiec, gitary. Myślę wtedy: ten człowiek ma talent… ech, szkoda, że ja takiego nie mam.

Odkąd moja córka rozpoczęła naukę w szkole muzycznej bardzo zmieniło się moje myślenie o grze na instrumencie! Kiedy gra – słyszę nie tylko piękne wykonanie, widzę godziny ćwiczeń spędzone nad każdym taktem. Pamiętam, jak zaczynała czytać nuty, grać jedną ręką, składać linie melodyczne… Dla niej ćwiczenia są swego rodzaju nawykiem: jak mycie zębów rano. Coś mi to przypomina….

Kiedy w kwietniu dwa lata temu zamarzyłam o tym, żeby biegać nie sądziłam, że będzie to dla mnie początek zupełnie nowego kawałka życia. Do podjęcia pierwszych kroków zachęciły mnie dziewczyny z Forum Malucha, na którym jestem od 12 lat. Widziałam jakie są wytrwałe i pokonują kolejne kilometry. Czas, który na to poświęcały i liczby kilometrów kompletnie nie pasowały do mojego trybu życia. Praca zawodowa, społeczna, dzieci i ich zajęcia, dom, mąż… Gdzie tutaj zmieścić dwugodzinne wybieganie? Na szczęście szybko uzmysłowiłam sobie, że nie muszę zaczynać od zagrania koncertu. Mogę zacząć od prostych nut, codziennie kilka taktów, a może za jakiś czas wygram małą etiudę.

Znalazłam w internecie plan treningu dla początkujących. Marszobiegi – 1 minuta biegu, 4 minuty marszu. Każdego tygodnia można było zwiększyć o jedną minutę czas biegu i zmniejszyć czas marszu o tyle samo. Każdy trening to 6 powtórzeń, pół godziny. Plan obiecywał, że za 6 tygodni przebiegnę 30 min. bez przerwy! To miało sens – wyrobienie w sobie nawyku wymaga takiego właśnie czasu! Wyruszyłam w trasę. Pierwszy trening wydawał mi się bardzo prosty. Następnego dnia znów wyszłam, żeby zrobić moje 3 km marszobiegiem. Biegałam codziennie widząc jak rośnie moja kondycja.
Tak mijały kolejne dni i tygodnie. Rano wstawałam z uśmiechem i energią. Kiedy upłynęło 6 tygodni zagrałam swoją pierwszą etiudę – przebiegłam 5 km w nieco ponad 30 min. Pamiętam jaka byłam szczęśliwa – zrobiłam coś, co wydawało się nierealne jeszcze 2 miesiące wcześniej.

Byłam jak moja córka, która każdego dnia drobnymi krokami, systematycznie uczy się grać nowy utwór. Jest cierpliwa i wytrwała. Pokonuje przeszkody, by potem cieszyć się swoimi sukcesami. A inni widzą tylko to, co ja wcześniej – jak pięknie gra, ma talent. Niektórzy mówią, że dobrze biegam, mam talent… Zaczęło się od malutkich dystansów, niewielkich prędkości i stało się po prostu fajnym nawykiem. Trudno mi jest wyobrazić sobie tydzień bez treningów, miesiąc bez imprezy biegowej. Lubimy to już wszyscy:-)

Autor tekstu: Beata Adamczyk-Nowak – psycholog, trener biznesu, współwłaścicielka firmy szkoleniowo-doradczej, mama dwójki dzieci. Biega od kwietnia 2013 r., miesięcznie pokonuje 150-200 km, z sukcesami startuje w biegach ulicznych.